środa, 29 kwietnia 2015

Wyscig do koryta

Tym razem kilka najbliższych notatek poświecę naszej cudownej polskiej polityce. Jak doskonale wiemy wszyscy od jakiegoś czasu trwa "wyścig świń do koryta" Generalnie nigdy nie interesowałam się polityka, ale przez to że mój "idealny facet" meczy mnie codziennie wszystkimi wiadomościami, #tvn24,  #tvnbiz to mimowolnie zaczęłam się zagłębiać w polska politykę. Słucham codziennie bełkotu kolejnego z kandydatów i nie wierze. Czy oni chodzą codziennie pijani, czy naćpani. Jeden wymądrza się przez drugiego i gada jakieś bzdury mijające się z prawda. Przodownikiem całego zamieszania jest nie kto inny jak Janusz Korwin-Mikke, którego do niedawno byłam fanka... no właśnie dopóki go nie posłucham. Prorosyjski przyszły prezydent.. hm.. kiepska oferta jego ekscelencjo Korwinie, kucha za kucha i chaotyczne wypowiedzi. Stwierdziłam, ze niestety on także nie dostanie mojego głosu.
Do niedawna moim faworytem był Komorowski, wydawała mi się najbardziej konkretny i reprezentacyjny. Ale za swojej kadencji trochę namieszał. Wyższy wiek emerytalny, wyższy podatek vat, do tego wieczne błędy ortograficzne i wpadka z Shogunem....ale mistrzostwem świata była jego wypowiedz na konferencji... " Leciałem helikopterem i widziałem nowe dachy..." załamałam się.
Najbardziej rozsądnym wyborem wydaje się Ogórek, choć jej nazwisko jest mało światowe, za to wygląd pozostaje bez zarzutu wkońcu "kto ma cycki ten ma władze" a ona by mogła potwierdzić tę regułe. To tak naprawdę "niemówiąca" przyszła Pani Prezydent wydaje się najmniej szkodliwa, baa i była by najładniejszym prezydentem na świecie. Aczkolwiek wydaje mi się, że jej szanse są dość małe. Ale cóż brawa za odwagę i determinacje w dążeniu do celu i łamania stereotypów.
O Dudzie nie wspomnę bo nie trawie PiSu i dla nie ten kadydat nie istnieje. Dobrze skomentował to wczoraj Kuba Wojewódzki " Duda wygląda tak jak by go kupili na allegro. Jak otworzy lodówkę to się przziębi. Jak pojedzie do Rosji to spadnie na niego meteoryt."  Nie wymaga to dalszego komentarza. 
Generalnie po wczorajszym programie Kuby, mój głos oddam na Kukiza. Wydaje się sensowny.
Choć będzie to cud jak przejdzie do drugiej tury.
Straszne jest to, że żyjemy w kraju gdzie musimy głosować na mniejsze zło. 
Dlatego mi osobiście podoba się polityka Rosji. Jest rządzona twardą ręką i są sukcesy. Uważam, że u nas powinien też być prezydent, który chwyci wszysko 'za ryj' i pociągnie nasz kraj do sukcesu.. Czy do czegoś takiego kiedyś dojdzie?
Szczerze wątpię. A n as młodych ludzi czeka przepracowanie 37 lat pracy  na umowę o prace i w nagrode emerytura w wysokości 1/5 naszej wypłaty. Może lepiej zostawić ten cyrk i wyjechać gdzie jest ciepło?

środa, 22 kwietnia 2015

Praca striptizerki

Dzisiaj ogladalam " #MiastoKobiet " na #TvnStyle jako osoba pracujaca w tej branzy od 3 lat, wiadomo nie jako tancerka. Raczej jako hostessa, selekcjonerka, promotorka a obecnie zrobilam k7rs na menadżera promocji. Ale wracajac do programu. Na kanapie obok Doroty Wellman zasiadły i dwie tancerki i tzn według nas osób pracujacych w Gogo "wiosło" Kolezka bywalec go go a przy tancereczkach cisnie i porownuje je do pączków ( oazdy klient do tyka paczka, a on nie chce byc tym go go zje czyli nie chce byc facetem tancerki) coz iekawa jestem jak ten Pan zachowuje sie w klubie i zapewne wtedy mu nie przeszkadza ze przed nim rozebrala się wcześniej 10 klientom. Do czego zmierzam zaskakuje mnie nasze polskie nie dojrzałe spoleczenstwo. Dla ktorego gogo to burdel, a tancerki to prostytutki. Mezczyzni czesto i gęsto odwiedzaja takie lokale zostawiajac grube pegi pieniędzy ale przeciez nie przyzna sie ze kozysta z lap dancu (taniec na kolanach klienta)
Dlaczego polskie społeczenstwo jest niedojrzałe? Po jadac na zachod dla tamtych społeczeństw to jest normalne i bawia die równie dobrze jak na dyskotece. Nasze spoleczenstwo nie potrafi zrozumiec tego ze praca w gog przynosi ogromne pieniądze, a przeciez zadna tancerka nie robi tego dla przyjemności.  Nie zastanowia sie ze ma na utrzymaniu 2 dzieci i np chorą matke, a praca w biedrace z 1200 zl nie starcza na oplacenie mieszkania a co dopiero na zycie....

sobota, 18 kwietnia 2015

Chciałam być osobą którą chciałabym spotkać na swojej drodze.

Długo mnie tu nie było. Tak długo że dziewczyny na Istagramie pisały do mnie kiedy coś nowego napisze. A tu lipszton brak weny.. aż do dziś. O 7:30 nad ranem.
Napisze Wam o kobietach które rzucają wszystko dla swoich facetów. Taką kobietą byłam też ja. W sumie zawsze oddawałam się w 101% swoim facetą, rzucałam moją pasje - jazde konną. Olewałam rodzine, przyjaciół niegdyś szkołe... Po czasie stwierdzałam że niespełniają moich oczekiwań  i zostawiałam ich...
Gdy poznałam mojego obecnego partnera, mówiąc przysłowiowo "myślałam, że złapałam boga za nogi" Rosły szatyn z poczuciem humoru i ogromnymi pokładami ciepła. Poznaliśmy się przypadkiem (przypadki są najlepsze- tak sądziłam) na imprezie #TranceXplosion na targach. Ja pijana z przyjaciółką i dwoma strongmanami (Pozdrawiamy #JanuszaKułaga) on ochrona przy Goldem vipie. Zwrócił mi tylko uwagę że mam ne schodzić z alkoholem na dół. A ja już olałam strongmana i zaczełam wodzić wzrokiem za nim, a on nie pozostawał dłużny. Jemu bakowało odwagi mi nie. Zeszłam na dół i zaczeliśmy rozmawiać...  nagle on mnie pocałował (dość namiętnie) a ja ochoczo odwzajemniłam ten pocałunek. Strongmen puscił focha i przed 3 uciekliśmy z imprezy. Ja oczywiście z nr ochroniarza. Zawsze wiedziałam że dj i bramkarze to najgorsza nacja mężczyzn, tylko wyłapują te biedne pijane dziewczyny. Aż tu nagle ja wpadłam w te sidła. Szczerze mówiąc myślałam że nie zadzwoni, a zadzwonił po 4 dniach w walentynki. Byl na nartach w Czechach. Wrócił pare dni później. Of cours że zaraz poleciałam do miejsca gdzie stał na bramce. I od tego czasu byłam tam częstym gościem. Siedziałam z nim do 9 (!) nad ranem. A on zaczal mnie przedstawiać jako swoją dziewczyne. Zaczeliśmy się spotykać on oczywiście jak to facet prężył się jaki jest fajny ile ma pieniędzy i super auta. Ale w jego przypadku pokochaam go za to jaki jest - ciepły, czuły wtedy tylko przy nim czułam się szczęśliwa. Ze ex modelki z przerostem nad treścią zrobił że mne całkiem spoko babke. Historia jak z filmu co nie?
Zaczęłam normalnie pracować (8h dziennie a nie tylko targi i sesje) Zapisałam się na mature, podeszłam do prawa jazdy zaczęłam być osobą którą sama chaiałam spotkać na swojej drodze.
Generalnie bardzo starałam się w n im nie zakochać, Ale serce nie sługa po 5 miesiącach latałam 3 metry nad niebem i szczerze, już nigdy się tak nie poczułam. Od tego momentu było tylko gorzej. Choć wszystko zaczelo się idealnie jak bajka to był jeden jak się dowiedziałam później mały ale tak naprawdę ogromny problem. Który ja "przecież taka dobra suka da rade"
Ten mały a jakże istotny problem zrujnował mi życie.
Ale ja stwierdziłam, że mimo iż mój facet jest po rozwodzie (ale nie chce już żon buu...) udowodnie mu że jestem doskonałym materiałem na żone....
Taaa i wtedy się zaczęło.
Znacie powiedzenie przez żołądek do serca... no właśnie. Generalnie wcześniej uciekałam od gotowania, pierwszym daniem jakie mu zaserwowałam to były mrożone talarki z rybą (obciach)
I w sumie mogłam mu serwować cały cza mrożonki gdyby nie mój ukryty talent kulinarny. Zaczęłąm ambitnie szukać przepisów i mu gotową od kotletów schabowych, po zrazy, przez chinszczyzne i owoce morza po wołowine po burgudzku (mistrzostwo świata - polecam!) Jak się okazało doskonale gotuje i mam dobrze rozwinięty zmysł smaku. A że gotowałam dużo (a już wtedy mieszkaliśmy razem) a on zjadł raz ze mną obiad dnia następnego i td.. już nie to ja musiałam zacząc zjadać to sama, przecież jedzenia się nie wyrzuca! Nie ukrywam było mi przykro, że spędzałam pare godz w kuchni, żeby zrobić dla niego coś pysznego, a on dnia drugiego to olewał.
Tak to o to w ciągu 2 lat waga skoczyła mi z 57 kg do 65...
Co do dzisiaj mam wypominane " że robie kult żarcia" no cóż lubie gotować, przykre jest to że nie jest to doceniane że 23letnia dziewczyna gotuje tak dobrze...
Nasze pierwsze mieszkanie, a raczej pokój wynajeliśmy od jego kolegi (po tym jak mama wyrzuciła mnie z domu bo nie mogła znieść tego związku) Wiadomo, że wybrałam " miłosc swojego życia a nie mame...
W tamtym mieszkaniu starałam się sprzątałam dbałam, a do pracy jezdziłam rowerem, żeby zgubić zbędne kg.
Mój facet jest dość specyficzny i lubi np 3kąty. Ja jestem bi. Oczywiście byłam o niego zazdrosna, ale stawiałam jego szczęście ponad moje (chciałam być kobietą jego marzeń, z którą zawsze będzie się dobrze bawił)
Nie wspominając o tym że jak uczyłam go  jeździć konno i spadł (krótko po tym jak zostaliśmy parom) to zajmowałam się nim najlepiej jak mogłam (był przykuty do łóżka przez tydzień i wyzwolił we mnie nie znane mi wcześniej pokłady empatii)
Bardzo starałam się być idealną kobietą ( nie stękałam, nie narzekałam, zawsze zadowolona, zawsze dobrze wygądająca nie zanałam słowa nie) Do tego stopnia że wracałam do domu nad ranem po pracy rowerem robiłam mu na dzień dobry laske i na dobranoc i w ogóle zawsze mi się wydawało że taka kobieta to ucieleśnienie męskich marzeń.Zrezygnowałam z koni, przyjaciół i byłam 24 h do dyspozycji. Nawet jak byłam w pracy wiecznie pisałam smsy, co skutkowało od czasu do czasu karą pieniężną. Byłam czułą kochającą, kobietą. Gdy wracał do domu przytulałam go mocno i rzucałam wszystkie obowiązki by być przy nim. Cały plan dnia układałam pod niego.
Jak się okazało mój trud nie zostawał wynagrodzony problem nie znikał. Ja popadałam w coraz większą depresje i zaczęłam rujnowąć swój długo wypracowany wizerunek. Przytyłam kolejne 5 kg, nie ćwiczyłam, przestałam się malować w domu, zaczęłam olewć prace co poskutkowało zwolnieniem. Zaczęłam mieć ataki paniki, niekontrolowanego płaczu i prosiłam go żeby nie zostawał mnie samej. A on zostawiał mnie z łzami w oczach...Na samą myśl o tym wszystkim znowu chce mi się płakać. Mój idealny świat zawalił się jak domek z kart.
Porównam to do maratonu. Za pierwszym razem jesteś pełen energii, zapału i nadziei nie przebiegasz, ale mówisz "następnym razem się uda"
Drugi raz nadzieja jest duża, ale zapał mniejszy wypadasz jeszcze gorzej. Zastanawiasz się czy podchodzić do tego 3 raz.
Trzeci raz nie przebiegasz nawet połowy tracisz nadzieje, energie i zapał i stwierdzasz że nie nadajesz się.Tak własnie miałam ja olałam wszystko. Siedziałam bezrobotna w domu i zajadałam smutki. Mój idealny mężczyzna już nie był taki idealny. Kosztował mnie mnóstwo łez, nie przespanych nocy, zdeptanych nadzieii. Jest to przykre jak wszystko w co wierzysz okazuje się mrzonką. A ja nie rozumiałam dlaczego.
Zrozumiałam, jak poznałam bliżej historie jego ex. Na nieszczęście była bardzo podobna do mnie. Tylko ona poświeciła więcej. Zrozumiałam, że nie jestem dla niego "miłością jego życia" Nie mam w sobie nic nadzwyczajnego. Trójkąty to już miałem, dobre jedzenie też, kobiete co się o m ie stara też, wiele wspaniałych chwil - to też już było.
Okazało się że ten związek był tylko dla mnie wyjątkowy. Dla mnie on był miością mojego życia, ja dla niego kolejnym romansem.
O ten związek walcze tylko ja.
Tak naprawdę on nigdy nie bał się że mnie straci. Zawsze twierdzi że za bardzo go kocham.
To okrutne. I mimo że wmawia mi że się myle. Jego czyny potwierdzają jego zdanie.
A więc drogie Panie nie zakochujcie się, znajdźcie faceta z pieniędzmi co uszczęśliwi Was. Lub kogoś kto zwariuje na Waszym punkcie....Nie pozwólcie się ponieść emocją